Hiszpańskie władze są oskarżane o tajne przekazanie telefonu osadzonego działacza Fergie Chambers do FBI, mimo pisemnych zapewnień. Ma to budzić obawy o należyty proces w trwającym sporze dotyczącym ekstradycji. Adwokat Chambersa, Baltasar Garzón, powiedział, że do przekazania doszło bez powiadomienia jego prawników i bez umożliwienia im zakwestionowania tej czynności. Traktat ekstradycyjny między USA a Hiszpanią, argumentował Garzón, dopuszcza przekazywanie dóbr dopiero po przyznaniu ekstradycji. Przekazanie telefonu, zdaniem Garzóna, wywołało też zarzuty naruszenia tajemnicy i przywileju relacji prawnik-klient oraz ochron, które wiążą się z wnioskiem Chambersa o azyl pozostającym w toku. Chambers przebywa obecnie w areszcie bez kaucji i bez kontaktu z osobami z zewnątrz, podczas gdy rząd USA stara się doprowadzić do jego ekstradycji do Waszyngtonu w związku z zarzutami „międzynarodowego prania pieniędzy” oraz zapewniania „materialnego wsparcia zagranicznym organizacjom terrorystycznym”. Garzón wcześniej mówił, że Chambers został zatrzymany przez hiszpańską policję na Ibizie 10 lipca na wniosek administracji Trumpa. Sprawa opiera się na zapieczętowanym amerykańskim akcie oskarżenia, który zespół prawny Chambersa twierdzi, że nie dostarcza dowodów wiążących go z jakimikolwiek zakazanymi organizacjami. Zamiast tego, powiedział Garzón, amerykańscy prokuratorzy wskazują na zwykłe przelewy bankowe z USA do Tunezji. Chambers miał wykorzystać swój majątek do finansowania lokalnych biznesów, sponsorowania tunezyjskiej drużyny piłkarskiej oraz do opłacania kaucji i kosztów prawnych lewicowych aktywistów z klasy robotniczej. Raport wskazuje też, że Chambers zbył majątek swojej rodziny związany z Cox Enterprises, aby sfinansować międzynarodową pracę solidarnościową, oraz że przekazał miliony darowizn na projekty humanitarne w Gazie i na pro-palestyńskie media. Chambers pozostaje w areszcie w Hiszpanii, podczas gdy trwa amerykańska procedura ekstradycyjna, a w przekazanym opisie nie potwierdzono żadnej ekstradycji.