Francuska policja zatrzymała 1.314 osób podczas masowych protestów, do akcji skierowano 70.000
Urzędnicy podają 75 pożarów, 24 obrabowane sklepy oraz starcia, w tym użycie gazu łzawiącego i granatów ogłuszających.
Francuska policja zatrzymała 1.314 osób, gdy masowe protesty nasiliły się i wkroczyły w drugi weekend, a w całym kraju skierowano 70.000 funkcjonariuszy, podał Tehran Times.
Dane z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych mówiły, że liczba zatrzymań wzrosła z prawie 1.000 do 1.314. Władze wskazywały też 75 pożarów oraz 24 obrabowane sklepy podczas sobotnich marszów.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało, że w całym kraju było 410.000 uczestników marszów, w tym 110.000 w Paryżu, podczas gdy związki zawodowe i aktywiści twierdziły, że rzeczywista liczba jest bliska podwojeniu.
Policja odgrodziła centra miast i broniła rozprawy, twierdząc, że demonstrantom zakazano organizowania nieautoryzowanych marszów ani wchodzenia na tereny miejskie. Władze wcześniej zakazały demonstracji niezwiązanych z organizacjami związkowymi, które określiły jako „nielegitymne”.
W Paryżu marsz w dużej mierze przebiegał spokojnie, z orkiestrami dętymi i dziadkami idącymi obok uczniów. Do przemocy doszło przy Porte de Vincennes, gdzie zamaskowane grupy rzucały butelki i kamienie. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym, armatek wodnych i granatami ogłuszającymi, a następnie szarżowała na szerszy tłum pałkami.
Gazu łzawiącego użyto też, by nie dopuścić do wejścia demonstrantów do centrów miast w Lyonie, Lille, Montpellier, Nantes i Tuluzie. Dwie osoby odniosły ciężkie obrażenia w Clermont-Ferrand i Tuluzie, przy czym według doniesień jedna straciła palce. Francuskie władze stwierdziły, że trwają dochodzenia w sprawie okaleczeń dzieci i innych protestujących spowodowanych wybuchowymi środkami używanymi przez policję.
Władze opisywały też zatrzymania w innych miastach. W Nicei prokuratorzy poinformowali, że 59 osób trafiło do aresztu, a 11 podejrzewano o związki ze skrajną prawicą, po tym jak zatrzymano je w pojazdach przewożących maski, rękawice, aerozole z gazem i pałki.
Niezależnie od tego niepokój został poprzedzony planami rządu, by zakłócić działanie mediów społecznościowych podczas „przemocy w przestrzeni miejskiej”. Dwa dni przed marszem premier Sébastien Lecornu napisał do głównych operatorów telekomunikacyjnych, prosząc, by byli gotowi zablokować TikTok, Instagram, Snapchat i X oraz zawiesić dostęp, jeśli zajdzie taka potrzeba.
W miarę trwania drugiego weekendu trwają działania policji i dochodzenia po zatrzymaniach oraz odniesionych obrażeniach.
REKLAMA
Źródło:
Tehran Times